|
::nie-codzienna:: |
|
księga gości 2010 luty styczeń 2009 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień sierpień |
308. Informuje matkę moją, iż moim przyjaciołom - Jarkowi i Marysi urodziło się dziecko. Matka pyta z niedowierzaniem - Marysia urodziła?! - no Marysia, ja wiem że medycyna poszła do przodu, ale wątpię żeby Jarek miał odpowiednie warunki żeby urodzić. Może następne dziecko ;)
Ten szok na jej twarzy kiedy pytała czy to Marysia urodziła bezcenny ;p nie-codzienna 2010-02-08 19:07:07 skomentuj (1) 307. Zaczęło się całkiem niewinnie, przetarłam okulary, później oczy i jeszcze raz okulary i nic. W ciągu ostatniego tygodnia drastycznie pogorszyło mi się tzw. widzenie centralne. Nie panikowałabym gdyby nie fakt, że serio mocno mi się pogorszyło i mamy w rodzinie zwyrodnienie plamki żółtej, które może być dziedziczone. Tak się pocieszam, że może moja wada wzroku się pogłębia i muszę po prostu zmienić szkła na mocniejsze, z drugiej strony odzywa się rozsądek, że to raczej niemożliwe w tak krótkim czasie. Jestem mocno skłonna iść do okulisty najszybciej jak się da. nie-codzienna 2010-02-06 15:45:47 skomentuj (0) 306.
Uprawiamy z matką dialog i jakoś tak schodzi na temat babci mojej, która widzi grzechy wszystkich dookoła, a swoich nie. Uwielbiam taką hipokryzję, zatem dochodzimy do tematu sprzed kilku lat... Moja prababcia miała dwoje dzieci - moją babcię i wujka, kiedy już się mocno postarzała oboje się nią zajmowali. Jakiś czas. Później było coraz gorzej i zaczęły się wyliczanki pt. ja miałam/em mamę ostatnio, teraz twoja kolej!
Był to dla mnie mocno żenujący spektakl, bo wszyscy zawsze wychowywali mnie w przekonaniu, że rodzicami na starość opiekują się ich dzieci. I babcia i wujek byli już na emeryturze, więc mieli mnóstwo wolnego czasu, ale wielkim problemem było zająć się własną matką, bo chciało się iść potańczyć, albo pojechać na ryby. A starszy człowiek jest absorbujący, bo nie ma już takiej pamięci jak kiedyś, bo nie zawsze rozumie otaczający go świat, bo ma sklerozę i trzeba mu wszystko powtarzać po kilka razy. Nie zabłyśnie już dowcipem, nie dołoży się z marnej renciny do wydatków, nie pójdzie sam na zakupy, bo nie ma już tyle siły.
Przykro było patrzeć jak dwójka dorosłych ludzi zrzuca na siebie odpowiedzialność za opiekę nad, wydawałoby się, najbliższą im osobą. Nad kimś kto ich urodził, wychował, nauczył ich mówić, chodzić, sadzał na nocnik, wycierał zasmarkane paszcze i brudne tyłki, przez kilkadziesiąt lat wspierał, pomagał i był przy nich kiedy tego potrzebowali.
Nie chciałabym żeby kiedyś moja matka była tak samotna wśród najbliższych jej osób. nie-codzienna 2010-02-02 19:52:06 skomentuj (4) 305. Po raz drugi oblałam egzamin. Tradycyjnie z 10 pytań dwa były z wykładów, a pozostałe osiem cholera wie skąd. W każdym razie Pan Kutas powiedział, że trzecie podejście to on owszem przewiduje po wykupieniu przez 2/3 roku (bo tyle nas ujebał) warunku (1.000 zł) najwcześniej we wrześniu (a mamy styczeń jakby nie patrzeć). Nastąpiło poważne zapytanie:
- poważnie kolejna poprawka dopiero najwcześniej we wrześniu?
- poważnie drodzy państwo to jak mawia mój znajomy wygląda się w trumnie :)
No ale on jest zabawny. Tośmy się obśmiali jak wściekłe norki. nie-codzienna 2010-01-30 19:47:39 skomentuj (6) 304. Uczę się na poprawkę do pana Profesora Kutasa. Ładnie zakułam całą teorię, dzwoni moja studyjna koleżanka: - słuchaj na ostatnim egzaminie były takie pytania... - i tu dyktuje mi ich 10, z czego z wykładami pokrywają się kurwa DWA. DWA na dziesięć.
Nadal pozostaje w fazie wybitnie Zen. Kurwa. nie-codzienna 2010-01-29 13:08:15 skomentuj (2) 303. Dzwonię do przychodni zarejestrować się do lekarza, jest kilka minut po 8. Panie łaskawie po pół godziny odbierają telefon i oczywiście rejestrują mnie na 18. - a wcześniej się nie da? - pytam - no wcześniej przyjmuje doktor Z. ale on ma dziecko, a pani jest chora, więc wolimy żeby pani poszła do doktor P. (która też ma dzieci, ale widocznie bardziej odporne...) Pytanie tygodnia: kto w takim razie do ku*wy nędzy chodzi na wizyty do doktora Z. Zdrowi ludzie?!
Jestem wybitnie zen. nie-codzienna 2010-01-27 09:42:52 skomentuj (3) 302. Sądziłam, że mam zwykłe zapalenie zatok, azaliż wysypka i kurewskie swędzenie dłoni (przy założeniu że nie używam nic nowego co mogłoby mnie uczulić) trochę mi komplikuje samozdiagnozowanie. Droga wycieczko czy ja aby nie jestem za stara na szkarlatynę? Bo w moim prywatnym odczuciu wiek zobowiązuje do odpuszczenia sobie tejże atrakcji. Rili, ja nie mam teraz czasu na chorowanie.
Mój proces nauczania do sesji jest przerywany ciągłym kapaniem z nosa, łzawieniem i wściekłym drapaniem dłoni. Bez jaj, w takich warunkach ciężko się nauczać.
Obiecuję, że jak tylko zacznę zażywać prozac napiszę zajebiście optymistyczną notkę o tym jaka to jestem szczęśliwa, świat wspaniały i bezproblemowy, a życie łatwe i przyjemne... nie-codzienna 2010-01-26 12:30:06 skomentuj (3) |
Zakluczone Korporacyjna Lecter Kornik Konfliktowa Panowie Pielgrzym Mężczyzna gotujący eM. Ostry dyżur OP Morfeusz Dr Jot Panie Green Emili Zza okularów Żona Grafika Macierzanka Foksal Mała Stokrotka Dziękuję-postoję Skaf Zmorka Dags Zla kobieta Annablack |
|
|