Od kiedy tylko pamietam szlismy w dwoch przeciwnych kierunkach. Ja postanawialam jedno, los smial sie szyderczo i odwracal kota ogonem. Zawsze na dwa przeciwlegle bieguny, ot taka zabawa z zyciem. Kazdy dazy do tego by byc ‚szczesliwym’, realizowac swoje plany, tymczasem mi sie nigdy nie udawalo. Chcialam jedno, wychodzilo calkiem co innego. Taka karma najwidoczniej.

Nauczylam sie przez te wszystkie lata chowac za maska obojetnosci, usmiechac sie przez lzy, pozornie dawac sobie rade. Jednak gdzies w srodku doroslej kobiety, ktora szydzi z zycia, siedzi mala bezbronna dziewczynka, ktora tak bardzo chce by ktos wzial ja za reke i pomogl przejsc przez kolejne przeszkody zyciowe, by byl ktos komu mozna zaufac tak do konca, powierzyc swoje leki i radosci i nie bac sie ze ktoregos dnia zostanie sie odrzuconym.

Sa takie sni w ktorych nie wierze ze stanie sie taki cud i taka osoba sie przede mna zmatrializuje i tych dni jest calkiem sporo. Niestety.