Tak mi zwykla mawiac Marylka – mua rodzicielka – a ty sie mlodsza nie robisz z dnia na dzien. Tez mi odkrycie.

Kolejne proby, kolejne nadzieje, kolejne zwiazki. Bardziej i mniej udane. 

Jedna historia zycia w ktorej kochalam ponad wszystko i smierc mi zabrala przedwczesnie cale Szczescie. Kilka lat euforii, motylkow w brzuchu, wspolnych planow na przyszlosc i w jednej chwili trach… 

Kolejna w ktorej sie mijalismy: kiedy ja chcialam byc z nim, on mial kogo innego, kiedy on wracal, ja z kims bylam. I tak przez 3 lata, ranilismy sie wzajemnie, pojawialismy sie w swoim zyciu zawsze wtedy, kiedy tej drugiej stronie ta obecnosc mocno komplikowala zycie. A teraz rozmawiamy od czasu do czasu.

Byl tez zwiazek bardziej z rozsadku niz z milosci, 3 lata razem. Niby wszystko bylo ok, ale kazdego dnia gasl gdzies ten ogien wzajemnosci. Co ciekawe on jest dzis jednym z moich najlepszych przyjaciol.

Uklad byl rowniez, bo skoro spotyka sie z mezczyzna z ktorym i tak sie nie bedzie tak do konca to zwiazkiem tego nazwac nie mozna.

Gdzies miedzy nimi pojawil sie zazdrosnik, damski bokser. Do dzis nie dowierzam ze to bylam ja, wtedy, z nim. Tyle czasu kontrolowania, ktore jest upokarzajace, awantur – monologow, szarpania i meczenia psychicznego. Nigdy nie rozumialam kobiet, ktore pozwalaja sie bic i nie zostawiaja swoich oprawcow… jednak kiedy w gre wchodza uczucia jest calkiem inaczej. Otrzezwialam kiedy uderzyl mnie pierwszy i ostatni raz. 

Byl i taki ktore mnie pociagal intelektualnie, bardzo mocno. Zawsze uwazalam ze najseksowniejsza czescia ciala mezczyzny jest mozg, on trafil w samo sedno. A jednak oprocz zwodzenia mnie nic z tego nie wyszlo, bo byl skopany przez zycie i nie potrafil zaufac, a ja nie potrafie tak bez zaufania…

I ostatni. Tak bardzo podobny do mnie. Kobieta i mezczyzna z przeszloscia. Tak jakbysmy czytali sobie w myslach, ale popelnilismy blad i nawet nie wiem czy on chcialby powalczyc o nas. A skoro nie wiem to pewnie nie chce.

Wiec gdzie jest wlasnie TEN moj jedyny, bo czas ucieka jak mawia Marylka.