SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Pojechaliśmy na wywczas,  pięć i pół godziny lotu i inny świat. Klimatycznie również, co odczuwam boleśnie do dziś. Nie ogarniam jak można tak się spalić nie opalając się, a do tego stosując namiętnie mazidła z filtrem 50. W akcie desperacji gotowam była dogadywać się w aptece w ichniejszym narzeczu, aby tylko dali mi coś po nazwijmy to delikatnie drastycznym opalaniu.

Ja rozumiem, że oni mają inną mentalność, ogólnie mają wywalone na wszystko i nie spieszą się, ale powrót do domu to była szkoła przetrwania. Lot o 12,30 został trzykrotnie przełożony ostatecznie na 22.05 – co okazało się awykonalne, bo równo o 22 pojawiliśmy się na lotnisku, a gdzie odprawa. Polecimy o 0,40. Ok, zasiedliśmy w samolocie i okazało się, że nie ma dokumentów. Czekamy. Dokumenty dotarły, a my nadal stoimy. Pilot informuje nas, że jednak dotankują paliwo, bo może się okazać, że nie będziemy mogli lądować w Wawie… Mieliśmy lądować o 19, a ostatecznie dotarliśmy dzień później prawie o 8.

Mimo wszystko było warto.