Nowy rok jak Państwo wiedzą przywitałam pięknym 3-tygodniowym atypowym zapaleniem płuc, a jaki nowy rok, to tak się to jebaństwo wlecze już 10 miesiąc…

W weekend od dawna wyczekana wizyta w stolnicy celem zachwytów nad cyrkiem, cała noc przed przerzygana, droga do i z przespana pod kocykiem dla efektu wzmocniona dreszczami gorączkowymi. Żyć, nie umierać. Powoli dojrzewam do konieczności wykonania gastroskopii, miałam, znamy się i nie tęsknię, ale gorączkowo-bólowo-rzygająco się długo nie da.

Cyrk jak zawsze GENIALNY i bardzo żal mi dupę ściska, że nie mieszkamy w Las Vegas, bo wtedy mogłabym obejrzeć wszystkie przedstawienia (uprzednio produkując sobie worek $, ale to inna inszość).