Zostałyśmy poproszone o załatwienie czegoś bliskiej nam osobie. Coś załatwić można w godzinach, w których ja pracuję, a moja matka chwilowo przebywa w domu, więc bez problemu mogłaby to zrobić, ALE z miejsca znalazła tysiąc powodów – coraz bardziej irracjonalnych – na nie. Kurwa ręce mi czasami opadają, jak łatwo jej przychodzi przechodzenie z „pomóż mi” do „ja tobie nie zamierzam pomagać, bo nie”. Zwolnię się jutro z pracy wysłuchując przy tym „no skoro musisz” i pojadę, załatwię. Nienawidzę czegoś takiego.

Bo ona ma żal do wszystkich, gdyż jej dziecko ukochane marnuje sobie życie rzucając wszystko w pizdu i emigrując na frytownicę. Niech jedzie, jego brocha.