nie-codzienna

Verba volant, scripta manent

Nie widzialysmy sie 8 lat, bo jej zolc przyslaniala mi i mojej rodzinie cala radosc zycia, zabierala caly spokoj. Tlumaczylam, prosilam, blagalam, probowalam wielokrotnie dojsc do porozumienia. Na nic to. Zawsze wracalysmy do punktu wyjscia…

Dzis przysiadla sie do mnie w tramwaju, spojrzala na mnie, a mnie przebiegl dreszcz, sadzilam ze znowu zacznie sie gadanie o tym jaka to jestem zla, jaki zly jest caly swiat, jak wszyscy jej zawsze robia na zlosc. Czekalam w napieciu na szopke, a ona nic w tym stylu nie powiedziala. Odezwala sie owszem, ale jak do obcej osoby – per Pani.

Nie poznala mnie. Wlasna babka mnie nie poznala.

Przegladam sobie ksiegarnie internetowe. Jesli admini w kategorii ‚PSYCHOLOGIA’ umieszczaja tylko i wylacznie poradniki typu ’101 sposobow na to jak nie dac mu odejsc/ splawic go/ wspanialy zwiazek/ wyjscie z dolka/ etc.’

To co ja tu robie, skoro kazdy moze leczyc sie sam na podstawie ksiazki?

I gdzie wedlug nich powinny znalezc sie pozycje wujka Maslow’a, George’a Mead’a, albo chociazby starego poczciwego Freud’a?!

Przyszly – niedoszly po miesiacu staran, przekonywania mnie do siebie, sprawdzania wlasnej wytrwalosci i cierpliwosci skapitulowal. Tak bynajmniej mysle po jego stwierdzeniu, ze ‚meczy go moja zapora ogniowa na niego i mam sobie to wszystko przemyslec’.

Medal mu dac? Masochista naleza sie medale;)?

Kilka dni temu wybralysmy sie na koncert. Ogolnie jestem outsiderka ktora odcina sie od tlumu ludzi, bo czuje sie wsrod nich jakby byla tam za kare. Koncerty jazzowe lubie, nawet bardzo, ale to zupelnie inny odbiorca i zupelnie inna kultura sluchania i ‚zabawy’ niz meloman masowy. To bardziej delektowanie sie poszczegolnymi dzwiekami z lampka wina w dloni. Tym razem byl to koncert rockowy, dobroczynny, dla dzieci, wiec chcialam wesprzec idee.

Popatrzylysmy spode lba na tlum piszczacych gimnazjalistek scisniety tuz pod sama scena i usiadlysmy sobie w kaciku… Zupelnie inne emocje, bez pisku gdy wokalista wyszedl, bez placzu bo na mnie spojrzal i przeszedl obok witajac sie ze mna, bez rzucania stanikiem na scene (sic!).

Ja juz za stara jestem chyba na takie uniesienia. Ale bylo milo :)

Fantastyczny dzien dzis mam. Doprawdy.

Dzien pt. jestem beznadziejna bo:

  • okazuje sie ze jakis tam z moich wymarzonych kierunkow studiow nie zostanie otwarty, wiec moge zapomniec o tychze studiach co mnie niesamowicie irytuje bo liczylam na to ze jak ktos daje slowo to go dotrzyma
  • szef wypatrzyl fajne szkolenie – calkiem w moim kregu zainteresowan – a pojdzie na nie osoba absolutnie niezorientowana w temacie… Wniosek jest jeden – firma we mnie nie inwestuje, hmm.

Czy PMS moze trwac kilka lat?

ktos chce mnie udomowic, przyzwyczaic do siebie i swojej obecnosci, wzbudzic moje zaufanie i rozkochac mnie w sobie, tym bardziej uciekam, oddalam sie, zamykam sie w sobie.

‚Najlepiej zebym nic o Tobie nie wiedzial, niczego nie oczekiwal, o nic nie pytal – wtedy bedzie ok. Jestes jak kot – masz swoje sciezki i biedny ten, kto bedzie chcial z Toba po nich isc, albo nie daj Boze wiedziec dokad zmierzasz.’

Mozna cale zycie uciekac liczac na to ze ktos nie zniecheci sie ta zabawa i bedzie zawsze, codziennie chcial mnie gonic?

Po kilku latach zycia na obczyznie wraca Eks. Bylismy ze soba kilka lat, zdazylismy sie poznac jak lyse konie, zawsze jak on jest w Polsce wyskakujemy na jakas kawe i pogaduchy, ot taki prawie kumpel. Ale ale! Eks najwyrazniej ma plan…

- Z perespektywy czasu patrzac to dobrze mi z Toba bylo… My sie w zasadzie nigdy nie poklocilismy, nie? 

- Nie zaczynaj.

- No co? Stare dobre czasy wspominam, ciesze sie ze wracam, bedziemy sie czesciej widywac :)

Czyli ze co? Mam juz nogi depilowac i wylozyc czerwony dywan na powrot Jasnie Pana? Bo ja juz sie pogubilam : on wraca do kraju czy do mnie?

Znajac moja awersje do spotykania sie z nim (tak, swego czasu mialam taki uraz i za kazdym razem jak on byl w kraju to ja ‚nie mialam czasu’) sprytnie zadzialal o czym mnie poinformowal po fakcie:

- zamowilem sobie (…) przyjdzie na Twoj adres, ok? bo za granice nie chcieli mi wyslac. Odbiore sobie jak przyjade.

To teraz jestem poniekad zobligowana do spotkania, nie? Zastanawiam sie tylko czemu np. adresu ktoregos z rodzicow nie podal, w koncu wszyscy mieszkamy w tej samej miejscowosci. To szukanie pretekstu dziwne jest troche. Dorosli ludzie, a jak dzieci.

Nowotwor, rak – brzmi jak wyrok, czesto nim jest.

Do tej choroby mam specyficzne podejscie, bo bylam zwiazana z Kims kto umieral na moich oczach na raka, bo sama bylam chora, bo zostalo mi mnostwo Przyjaciol z okresu onkologicznego ktorzy stopniowo przegrywaja ta walke.

Wiadomosc o kazdym nawrocie choroby, o kazdym odejsciu jest strasznym ciosem od losu…

Masz nadzieje do samego konca, kiedy po kolejnej biopsji okazuje sie ze nie masz komorek nowotworowych w organizmie cieszysz sie jak dziecko, odliczasz dni, tygodnie, miesiace, liczysz ile lat minelo, czy bedzie nawrot, czy teoretycznie w mysl medycyny XXI wieku bedziesz uznany za przypadek ‚wyleczony’? Cieszysz sie kazdym nowym dniem, a zarazem boisz sie kazdego nastepnego. Panikujesz kiedy masz objawy podobne do tych kiedy to okazalo sie ze jestes chory. Bywa. Zycie rzadko przypomina szczesliwa bajke z happy endem.

Wczoraj odeszla kolejna z Przyjaciol. Mi sie udalo, Jej nie. Mam poczucie winy… 

Bylam kiedys z – nazwijmy go sobie – lekarzem. Strasznie mi owy Pan imponowal, bo madry, zadziorny, a wiadomo ze lubimy niegrzecznych mezczyzn, do tego potrafil mi doskonale odpyskowac, co akurat jest cecha wielce pozadana. I tak sobie zylismy kilkanascie ladnych miesiecy obok siebie, spotykajac sie, doskonale bawiac, sypiajac ze soba. Lekarz mial jedna wade – nie deklarowal sie. Nigdy, w zadnej formie. A czas lecial…

Az kiedys z czystej ciekawosci wpadlam na szatanski pomysl wpisania jego maila w magiczne google… I sie doszukalam. Jedno z targowisk proznosci, on tam zalogowany ‚szuka swojej Iskierki’.

Jak widac czasami anielska cierpliwosc co do jego pracy, pacjentow, dyzurow, naglych wypadkow, spedzanie swiat i weekendow z nim na jego dyzurze zeby nie siedzial sam bo to przeciez przykre tak samotnie, ogromna dawka zrozumienia, jeszcze wieksza zaufania i empatii kiedy sie wsciekal ‚bo stracil dzis pacjenta’ to za malo. Za malo kiedy sie nie jest ta ‚Iskierka’.

Cale nasze zycie ksztaltuja dominujace trendy, a my albo sie im poddajemy, albo nie ulegamy.

Za czasow mojego szczeniactwa modny byl skok w doroslosc w 16 urodziny, jesli jeszcze nie mialo sie za soba swojego pierwszego razu, to wrecz idealnym ‚prezentem’ dla kolezanki czy kolegi byl osobnik, ktory pomagal jej/jemu pozbyc sie ‚problemu’. I tak oto gdzies, z kims przypadkowym dochodzilo do zblizenia ktore ksztaltuje pozniejsze zycie seksualne kazdego czlowieka…

Obecnie jest trend na czystosc, ktory zmierza w kierunku aseksualnosci. Mlodzi ludzie deklaruja czystosc az do slubu, tudziez calkowicie wyrzekaja sie seksu zwalajac to na brak libido.

I tak zle i tak niedobrze.

Nie mowie zeby sypiac z byle kim, byle gdzie, byle jak, byle miec to za soba i nie odstawac. Wazne zeby byc swiadomym swojego ciala, a przede wszystkim swojej psychiki. Wsluchac sie w siebie i delektowac sie jednym z najprzyjemniejszych doznan danych ludzkosci. A mozna tak tylko wtedy, gdy jest sie dojrzalym emocjonalnie i fizycznie – bez wzgledu na to ile ma sie lat.


statystyka
  • RSS
  • Blip