nie-codzienna

Verba volant, scripta manent

Wpisy z tagiem: kobieta

Znajomy 30-latek opowiada mi jakąś strasznie zakręconą historię jego kumpla, który to z jedną panną zaciążył, a prowadza się z drugą. Przy czym żadna nie wie w jakim położeniu się znajduje.

- No i rodzice tej pierwszej chcą żeby się z nią ożenił, a on jest zauroczony tą drugą, ale ta druga z kolei nie wie, że on z tą pierwszą będzie miał za kilka miesięcy dziecko. Poza tym rodzice tej pierwszej strasznie naciskają żeby się pobrali. Wykaż się swoimi sztuczkami psycho i powiedz co on ma zrobić?

- Nie sądze żeby ludzie musieli się pobrać tylko dlatego, że będą mieli dziecko… Przespali się ze sobą, wpadli, no trudno, stało się, ale jak się pobiorą ‚dla dziecka’ to wszyscy będą nieszczęśliwi i z czasem to się rozsypie (ewentualnie będą trwać w patologii). Z drugiej strony to są dorośli, odpowiedzialni ludzie i dziecko nie powinno cierpieć z powodu kretynizmu swoich rodziców… Powinni sobie ułożyć życie w taki sposób, by jak najmniej odbiło się to na niczego winnym dzieciaku. Swoją drogą nie rozumiem jak rodzice mogą coś KAZAĆ dorosłym ludziom (on ma ponad 30, ona jest jeszcze starsza od niego. Kazać to można 5-latkowi zjeść szpinak, bo jest zdrowy…)

Tak sobie rozmawiamy o tym problemie i pada pytanie, które zwalilo mnie z nóg:

- Wiesz on dobrze zarabia, ona też, jak on mógłby się wymigać od płacenia alimentów?

- No proszę cię… Rozmawiamy o dziecku, o żywej istocie, a ty mi wyjeżdżasz z takim przyziemnym pytaniem?! Jak mógłby się wymigać? Mógł uważać, zabezpieczyć się, nie uprawiać z nią seksu, bo z tego czasami biorą się dzieci wiesz… Ku**a wymigać się, a ty uważasz że ona to dziecko sobie sama przepraszam zrobiła? Że tylko jemu pojawienie się dziecka w jakimś stopniu poprzestawia porządek rzeczy? Że jak dorosły facet idzie z kimś do łóżka i niechcący przy tym zaciążą to może się zachować jak nieodpowiedzialny gówniarz i uciec gdzie pieprz rośnie, bo jemu teraz to się życie skomplikuje?! On powinien się zastanowić co zrobić żeby to jakoś mądrze wszystko poukładać, dziecku, jej, a na samym końcu pomyśleć o własnej dupie.

Czy ja już mówiłam, że mężczyźni mnie czasem osłabiają..?

O zblazowaniu zyciem, codziennoscia.

Troche o mnie, troche o innych.

Kim niby jestem?

Zwyczajna kobieta, ze sporym bagazem zyciowym, ze wspomnieniami ktore czasami wywoluja usmiech, innym razem lzy. Kobieta ktora ma gorsze i lepsze dni, czasami mam ochote plakac z radosci, innym razem wyc z bezsilnosci. Jak kazdy. 

Kobieta ktora skonczyla juz edukacje, ma prace, swoje zycie, kurze lapki od usmiechania, kota pieszczocha i rozne zmartwienia.

Potrzebuje swojego ‚kawalka podlogi’ w ktorym moge byc po prostu i az soba. Bez czytajacych znajomych z reala, bo tylko tak bede mogla calkowicie zdjac maske.

Moje zycie, moja radosc, moja smierc. Cala, prawdziwa ja, choc tylko wirtualna.


statystyka
  • RSS
  • Blip